czwartek, 21 maja 2009

20 maj 2009r

Plazmoliza? A co to takiego?
Dziś od razu zabraliśmy się do pracy. Damian zajął się przygotowaniem roztworu sacharozy o wysokim stężeniu, czyli roztworu hipertonicznego, natomiast Mariusz przygotowaniem preparatu. Chcąc obserwować zjawisko plazmolizy pod mikroskopem umieściliśmy preparat na właściwym miejscu i dodawaliśmy po kilka kropel roztworu. Zobaczyliśmy natychmiastowe kurczenie sie cytoplazmy.

Potem dodaliśmy kilka kropel wody zmniejszając stężenie roztworu, otrzymując w ten sposób roztwór hipotoniczny i obserwując zjawisko deplazmolizy.
Zjawisko to spowodowane jest różnicą stężeń substancji na zewnątrz i wewnątrz komórki. Błona komórkowa, jako błona półprzepuszczalna, uwalnia wodę albo ją wchłania.

czwartek, 14 maja 2009

13 maj 2009r

Gra Acqiure
Zaczęliśmy od przeczytania zasad. Każdy przeczytał po dwa razy, ale i tak w końcu nikt nic nie rozumiał. Zaczęliśmy grać. W zasadzie to zaczynaliśmy 3 razy aż w końcu zaczęliśmy dobrze. Najpierw nie rozdaliśmy pieniędzy, potem Mariusz i Damian oszukiwali z tabliczkami, potem okazało się, że zapomnieliśmy o udziałach i tak tylko dokładaliśmy sobie kolejne tabliczki. Koniec końców Pani Fatyga musiała nam wytłumaczyć zasady gry. Najbardziej podekscytowani grą byli Mariusz i Damian, którzy nawiasem pisząc i tak ciągle oszukiwali przy losowaniu kolejnych tabliczek. A zwycięzcą naszej gry, a raczej zwyciężczynią została Ola.

czwartek, 7 maja 2009

6 maj 2009r

Przygotowywanie preparatów i obserwacja mikroskopowa
Pani Fatyga dostarczyła nam cebulę i szarotkę. Każdy z nas wziął nożyk (co było posunięciem dalece niebezpiecznym) i wzięliśmy się do preparowania. Najskuteczniejszy okazał się Damian, który po próbie spreparowania cebuli każdą stroną noża stwierdził, że tego nie potrafi. Były małe problemy z ustawieniem mikroskopu, ale w końcu się udało i oglądaliśmy komórki cebuli i szarotki.

wtorek, 5 maja 2009

29 kwiecień 2009r

Handel międzynarodowy- eksport, import
Dziś na zajęciach zajęliśmy się dość ciekawą dla nas kwestią. Najbardziej aktywny na zajęciach był Mariusz, gdyż jego rodzice prowadzą sklep więc muszą rozumieć cały ten handel zagraniczny. Do tej pory myśleliśmy, że import i eksport to proste sprawy. Mamy coś czego inni nie mają, więc im to sprzedajemy. My nie mamy czegoś co oni mają więc kupujemy. Okazuje się, że czasem kupujemy coś co mamy, ale zagraniczne jest tańsze. Dowiedzieliśmy się również, że deficyt nie zawsze jest czymś złym, jeśli równoważony jest rachunkiem kapitałowym. Początkowo nie rozumieliśmy tych analiz statystycznych co danemu krajowi bardziej się opłaca, ale potem jakoś załapaliśmy.